Czy będzie kiedyś inny wybór?

Długo zastanawiałam się, od czego mogłabym zacząć wpis, który ma Was zachęcić do pójścia na wybory 28 czerwca. Czy od statystyk, że do tej pory najwyższa frekwencja odnotowana w głosowaniu miała miejsce w 1989 roku, kiedy do urn poszło 62,70% uprawnionych? Czy od straszenia Was, że rządzą nami ludzie chorzy na władzę, którzy zrobią wszystko, żeby jej nie oddać? Myślę, że ani uderzanie w patriotyczne tony o historycznej wadze głosowania ani straszenie złym rządem nie zrobi na Was wrażenia. W marcu, kiedy przyszła do nas epidemia koronawirusa wszyscy wystraszyliśmy się na tyle mocno, że żadne argumenty o nadchodzącej apokalipsie ze strony PiS nie zrobią już na Was wrażenia. Na mnie osobiście przestały, bo widok pustych ulic jak z filmu katastroficznego oraz służby medyczne ubrane jedynie w skromną maseczkę i ostatnią parę rękawiczek ale ciągle trzymające pacjenta za rękę, uświadomiły mi jedno. Nie ma nic cenniejszego niż zdrowie. Z resztą zarazy sami poradzimy sobie. Wystarczy, że będziemy działać razem.

No comments
Jolanta WierzbickaCzy będzie kiedyś inny wybór?
Więcej

Kia kaha

Nie byłoby nas tutaj, gdyby nie wybory których dokonaliśmy w życiu. Część decyzji podjęliśmy samodzielnie, na własną odpowiedzialność, bez angażowania kogokolwiek z zewnątrz. Inna część jest dziełem przypadku, zrządzeniem losu, wiszącym nad nami fatum. Fragmenty wspomnień są konsekwencją sił działających na nas jako jednostkę, inne segmenty to po prostu kopie pokoleniowych wyborów, które powielamy po naszych rodzicach, dziadkach i pradziadkach. Chowamy w głębi siebie detale narzucone nam przez otoczenie, w którym wyrośliśmy. Stereotypy i uprzedzenia uderzające w nas samych. To, jakimi ludźmi potrafiliśmy być w przeszłości, jakimi jesteśmy teraz oraz jakimi próbował nas uczynić świat.

No comments
Jolanta WierzbickaKia kaha
Więcej

Najwyższe prawo

Nie chcę Wam pisać o tym co już wiecie. O stanie zagrożenia zdrowia i życia, które spadło na nasze uporządkowane harmonogramy niczym grom z jasnego nieba. Problemy, które mieliśmy jeszcze w styczniu, momentalnie się zdezaktualizowały. To, co było wolno jeszcze miesiąc temu, dzisiaj jest teoretycznie zabronione. Wyjazd tam, gdzie chcieliśmy spotkać drugiego człowieka został odgórnie odwołany a nasze rozrywki fundowane ciału i duszy musiały zostać przełożone na bliżej nieokreśloną przyszłość. Nagle czas zawisł w powietrzu niczym gęsty smog nad permanentnie zatłoczonym miastem. A my zostaliśmy wrzuceni do głębokiej i ciemnej studni, w której niczym echo odbijają się kolejne wołania o pomoc i poszanowanie podstawowych praw.

No comments
Jolanta WierzbickaNajwyższe prawo
Więcej

Przedsiębiorco, radź sobie sam

Po pierwsze – zgadzam się z apelem płynącym z każdej strony aby zostać w domu. Nie chodzić bez sensu po sklepach, nie spotykać się ze znajomymi dla zabicia nudy, nie odpalać grilla na trawce za miastem. Zagrożenie, którego może nie doświadczacie jeszcze w swoim bezpośrednim otoczeniu jest jak najbardziej realne i wymaga środków, które ograniczą do minimum nasze kontakty z innymi. Po drugie to zdrowie jest wartością nadrzędną w życiu. A my mamy to do siebie, że nie doceniamy go, dopóki nie jest ono zagrożone. Jednak po trzecie – jak właściwie o nie dbać, kiedy nasz byt ekonomiczny jest tak samo zagrożony jak to pierwsze?

No comments
Jolanta WierzbickaPrzedsiębiorco, radź sobie sam
Więcej

Suma wszystkich strachów

W marcu 2020 roku wydarzyło się dużo więcej nieoczekiwanego, niż moglibyśmy się spodziewać. Nagle, praktycznie z dnia na dzień, musieliśmy przeorganizować się na tryb zamknięty w czterech ścianach. Umieć zorganizować czas w taki sposób, żeby dzień nie przypominał smutnej wegetacji od wschodu i zachodu. Odciąć się od świata zewnętrznego na maksymalnym poziomie i spróbować przekonać siebie samego, że społeczeństwo potrzebuje mieć mnie jak najdalej. Nagle ktoś każe pozostać nam w domu. Odrywa nas od ulubionej knajpy, w której byliśmy co piątek i wizyty u kosmetyczki zaplanowanej na sobotę. Skrupulatnie zaplanowany kalendarz rozsypuje się i zaczynają wypełniać go puste przestrzenie z którymi zostajemy sami. Spotkania osobiste zastępują maile i telefony a sprawy ważne muszą ustąpić miejsca tym ważniejszym.

No comments
Jolanta WierzbickaSuma wszystkich strachów
Więcej

Bardzo stabilna waluta

Dolary, euro, jeny. Franki, złotówki i ruble. Korony, pesos, baty. Każdy kraj posługuje się pieniędzmi bo one pozwalają funkcjonować między ludźmi – robić zakupy na lokalnym bazarku, zatankować paliwo lub kupić bilet na autobus. Świat od dawien dawna potrzebował wymiany towarów za usługi oraz zamiany czynności na coś co można zjeść i wypić. Gdy nie było pieniędzy, następowała wymiana cennymi kruszcami jak złoto czy diamenty. Ci, którzy ich nie mieli handlowali tym, co było akurat było pod ręką – zbożem, chlebem, warzywami. A gdy nie było co wymieniać, nadchodziły czasy głodu, klęsk i zagłady. I w tych najtrudniejszych czasach najcenniejszą walutą okazywały się nie monety, nie szeleszczące papierki ale informacja, za którą niektórzy potrafili nawet zabić.

No comments
Jolanta WierzbickaBardzo stabilna waluta
Więcej

Czas na podsumowanie

Jak Polska długa i szeroka, w grudniu mamy w zwyczaju wpadać w refleksyjne tony. Niezależnie od wieku i płci zastanawiamy się nad tym, co udało nam się osiągnąć przez minione dwanaście miesięcy, jakich umów dotrzymaliśmy, jak często oszukiwaliśmy przed samym sobą oraz ile z postanowień puściliśmy w niepamięć. Przy wigilijnym stole myślimy raczej o tym, co było. Wspominamy tych, których z nami już nie ma. Mamy nadzieję, że Ci, których widzimy wokół siebie za rok jednak nie zabraknie. Parę dni później, dokładnie w Sylwestra, wznosimy do góry kieliszek z szampanem aby wypić za kolejny rok, który ma być dla nas czasem nowego otwarcia. Dajemy sobie przyzwolenie na wyznaczenie postanowienia. Zajęcia się sprawami, którymi już od dawna nie mamy ochoty się przejmować. I podjęcia się tego, aby zostać najlepszą wersją samego siebie.

No comments
Jolanta WierzbickaCzas na podsumowanie
Więcej

List do M.

Drogi mięsożerco. Założę się, że przeżuwasz właśnie kotleta schabowego z ziemniaczkami i z surówką. Danie dnia serwowane w przyzakładowym bufecie tudzież biznes lunch z kontrahentem jedzony w modnej restauracji. Na śniadanie pokusiłeś się o dwa plasterki wędliny a wieczorem zagryziesz to kiełbaską. Lubisz smak prawdziwej wędzonki. Aromatycznych przypraw dorzucanych do wyrobów garmażeryjnych oraz finezyjnego połączenia białka, cukru i tłuszczu okraszonego zasmażką. Twoja dieta wygląda tak od zawsze, gdyż już od małego słyszałeś, żeby ziemniaczki zostawić ale mięsko to zjedz. Tak jakby biała bulwa była czymś gorszym niż solidny kawał mięśni poprzeplatanych tłuszczem i naczyniami krwionośnymi, obrobiony przez mamusię na patelni lub w piekarniku.

No comments
Jolanta WierzbickaList do M.
Więcej

Wybory

Każdego dnia podejmujemy dziesiątki różnych decyzji. W co się ubrać, co zjeść na śniadanie, czy po pracy wrócić do domu czy jednak spotkać się ze znajomymi. Część z nich jest tak błaha, że nawet nie zwracamy na nie uwagi. Czy ktoś zajmuje się kolorem majtek naciąganych rano? Albo rodzajem kubka, w którym zrobił sobie kawy? Przechodzimy nad tym do porządku dziennego, gdyż nie mamy w zwyczaju zaprzątać sobie głowy rzeczami banalnymi. A czy zastanawiamy się do jakiej szkoły posłać dziecko? Albo do którego szpitala zawiezie nas karetka, gdy zasłabniemy na ulicy?

No comments
Jolanta WierzbickaWybory
Więcej

Odwaga cywilna

Kto ty jesteś? – Polak mały. – Jaki znak twój? – Orzeł biały.” [1] Ten wierszyk autorstwa Władysława Bełzy ma w pamięci większość z nas. Jest to jedna z pierwszych prac domowych do nauczenia w szkole na pamięć. Szlifują go kolejne pokolenia, które są naznaczone misją podtrzymywanie i pielęgnowanie narodowych tradycji. Sam wierszyk ukazał się w 1900 roku w tomiku wierszy autora i jest obecny w dziecięcej edukacji od prawie 120 lat!

No comments
Jolanta WierzbickaOdwaga cywilna
Więcej